o mój rozmarYYYYYnie…
Dzień jak każdy, otwieram oczy i budze się powoli z groźna, wkurzoną miną i tak jest zawsze chyba, ze mam pewność, ze tego dnia sie wydarzy coś miłego, co zdarza się stosunkowo rzadko. Od rana zawsze coś musi iśc nie tak. Będąc ledwo żywym z myslą, ze trzeba zaraz iść do poniemieckiej szkoły i wysiadywać tam godzinami nie wiele rozumiejąc z tego co ludzie przede mną mowią trudno jest odpowiadać na pytanie typu “śpiśz jeszcze?”, albo “ja wychodzę, otworz okna, posciel łózko, zjedz sniadanie, odsłon rolety, zamknij lodówke, umyj kibel czy podpal wykładzine” kończone retorycznym pytaniem “słyszysz? powtorz co masz zroibic.” Nosz litości, przecież ja nie kłade się spac pełen energi czy tez przytomności tylko dopiero ledwo oddycham i pierwsze wiązki światła wpadają mi do oka odbijające się od białych drzwi z kibla… z dala czuje już 8 różnych pomieszanych zapachów perfum, przypalone włosy suszarką i kawe. Czekam, aż dom będzie pusty i wstaje spokojnie nie dbając czy jestem ubrany czy nie ide do kibla patrze na swoj zapuszczony łeb po czym siadam na kibel i dochodze do siebie przez 5 minut. Myje się i ide coś zjesc, czasami na odwrót. Jak mam chwile to włącze komputer albo telewizor i zauważe, ze znowu kablówkarze remontują jakis program albo pozmieniali cos. Dobra zaraz sie spóźnie, Błazej pewnie bedzie już stał wiec wychodze. Kur.. jeszcze sie nie spakowałem. Dobra ubieram sie ide. Zamknąłem drzwi? Tak, bo zawsze naciskam z całej siły klamke zeby mnie przez jakis czas bolała ręka, wtedy wiem, ze zamkniete. Ide ludzie sie na mnie patrza jak na idiote. Idzie staruszka i zachodzi mi droge po czym staje jak wryta i obraca sie, a ja rozpedzony w nią uderzam i myśle sobie w srodku w dzidku: nosz kurwa jego mać co ją obchodzi kto za nią idzie i wkurzony przełaczam piosenke na odtwarzaczu i ide dalej. Już tą droge znam na pamięc no ale cóż. Przychodze do tej szkoły i jakies pedały siedzą na dzień dobry przede mną przed wejsciem. Czasem ide obczaic czy są jakies zastępstwa, czasem ide odniesc kurtke do szatni, a czasem mam to w dupie i ide pok dklase dalej spać i narzekać widząc non stop te same twarze wlepione w zeszyty pod klasą. I siedze na drewnianym krzesle zgarbiony jak cieć przy hałdzie żwiru i boli mnie dupa bo sie na wakacjach nabawiłem “lisa” i mnie teraz boli czasem jak siedze. Pocieszam się czasem myślą, ze niedługo jade do włoch i tam bedzie włoskie wino, wloska pizza i włoskie dziewczynki MMmmmmmm…. no i dzwonek – dzieki Bogu. Jeszcze 7 godzin i koniec. Na 8 lecji jestem głodny jak wilk, mam długi w sklepiku i nie mam co jeść, a co gorsza zawsze w takich chwilach jest jakieś gówno na obiad w domu i w takich momentach przydałoby się do kogoś wbic na obiad. Na 1 rzut myślą przychodzi mi Bogusia, ale ona nie je raczej miesa a i tak pewnie nic by dla mnie nie zostało, albo nie dałaby mi wogole. Ide do domu. Rzucam wszystko i w końcu komp sie odpala w trybie natychmiastowym, myje rączki i kariera w Fife 08 i nie ma mnie do czasu, az mnie bola oczy i trzeba isc na tance, prawo jazdy, albo zachce mi sie wyjsc z załogą. Ide z załogą, zawsze to samo, ale lubie to, a przede wszystkim to lepsze niz cpanie. Zawsze sa jakies jaja, tu się komuś po dokucza, tu ktos walnie cos głupiego, czasem pogada sie na powaznie i jest spokój. Wracam do domu i oczywiscie na komputer sie nie dostane bo nasza klasa na stronie głownej w operze gg właczone i 1 piosenka w kółko na repeat… Rzecze: “ide cos zrobic do jedzenia..” i słysze “nie!!! bo ja tam cos robie bla bla bla…” dobra wychodze z domu gdzies, przewaznie spotykam Hetmana i gadamy godzinami o róznych akcjach szuramy sie po otmecie i po 3 godzinach wracamy do domu. Kłade się spać uprzednio sie kąpiąc, oczywiscie 10 minut + mycie głowy bo bez tego nie zasne. Wchodząc do łóżka dostaję smsa… Kur…. juz zasypiałem, myśle: jak to jakiś burak cos chce to bede zmuszony mu skapiszonować morde, ale jak to jakas fajna dziewczyna to nie obrazie się. I czytam treść: “czy wierzysz w starą torbe kartofli na kółkach? wyslij A. Nie B. Tak C. NIE…. w taki sposób moj telefon uzupełnia sie w nowe rysy. Dobranoc.
Tato! Już nigdy nie pójde z Tobą na sanki!!!
- Nie ******l tylko ciągnij gówniarzu…
Podczas egzaminu pisemnego odzywa się profesor:
- Wydaje mi się, że słyszę jakieś głosy…
Głos z sali:
- Mnie też, ale ja się leczę…
Jedzie facet bez nóg na wózku po ulicy. Podbiega do niego dresik i pyta się:
- Siemasz stary ! Chcesz kupić adidaski ?
Kaleka w krzyk:
- Co ty gówniarzu jeden – nie widzisz ze ja nie mam nóg Co ty sobie myślisz. Czemu się nabijasz z kaleki ! Ruszył kółkami i pojechał na posterunek.
Policji i tam mówi do dyżurnego:
- Tutaj obok posterunku jeden łepek się ze mnie nabijał i pytał się czy nie chce kupić adidasków!
Gliniarz na to:
- Wie Pan co! Trzeba było go kopnąć w dupę
Biedny kaleka złamany zupełnie pojechał do baru. Kupił setkę wypił a barman się pyta:
- To co ? Może na druga nóżkę
Całkowicie złamany kaleka bez nóg pojechał na swoim wózku do domu i skarży się żonie jaki on biedny a żona mówi:
- Nic się nie martw ! Zrobię ci kawę ! – to postawi cię na nogi

“ze znowu kablówkarze remontują jakis program albo pozmieniali cos.”
to mnie znow napedza
nie zawsze tak jest, ale wiesz trzeba czasem popracowac, a nie sie tylko obijac w pracy…lepszych dni no i idzie weekend
… pod większością tych zdań moge sie podpisac … bardzo dobrze wszystko opisałeś … mysle ze każdy z nas ma podobny schemat dnia … pozdrawiam
5
Lacze sie w biedzie… Panie kurwa, ja przezywam prawie tak jak Ty… ale jeszcze troche kurwa i spokoj
Po niemiecka szkole sam wybrales
Kazdy ma problemy i narzeka
Jak by zycie bylo kolorowe to by sie nudzilo zbyt szybko
Ciekawe jak bedzie wygladalo Twoje zycie na starosc
I wiele jest jeszcze zlych aspektow zycia i tych dobrych nie ma sie co rozpisywac